Naukowy potencjał krótkowzroczności
02.04.2026
Jerzy Dziekoński
Dane sprzed 10 i 20 pokazują wyraźny wzrost występowania krótkowzroczności. Na szczęście w Europie nie musimy bić na alarm, ale trzeba obserwować ten trend – mówi prof. Andrzej Grzybowski z Katedry Okulistyki Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego oraz pomysłodawca European Myopia Network.

Jerzy Dziekoński: Po raz kolejny czasopismo „The Ophthalmologist” umieściło Pana na liście Power obejmującej dziesięciu najbardziej wpływowych okulistów na świecie. Gratuluję!
Prof. Andrzej Grzybowski: Dziękuję. To wielki zaszczyt i uznanie dla mojej aktywności zawodowej. Tym bardziej, że – jeśli dobrze pamiętam – trafiam na tę listę od 2022 roku. Należy przy tym podkreślić, że w ostatnich pięciu latach nabrała tempa moja praca o charakterze międzynarodowym. Myślę, że wyróżnienie wiąże się właśnie z tą wzmożoną aktywnością w projektach europejskich i ogólnoświatowych.
Wynika to zapewne również z otwarcia na nowe zagadnienia i terapie w okulistyce, do których część okulistów podchodzi w zachowawczy sposób. Mówię choćby o krótkowzroczności i stworzeniu European Myopia Network.
European Myopia Network to efekt europejskiej współpracy właśnie w zakresie krótkowzroczności. W 2025 roku powołaliśmy radę naukową sieci, w której zasiada 27 naukowców z całej Europy, ekspertów koordynujących działania w swoich krajach. Zapewne za kilka dni jej skład poszerzy się o kilka osób, bo sieć ma charakter otwarty i bardzo dynamicznie się rozwija. Przy okazji chciałbym zaprosić do włączenia się w naszą działalność lekarzy zajmujących się krótkowzrocznością.
Epidemiologia oraz systemowe podejście do problemu wyglądają bardzo różnie w poszczególnych krajach. Czy w ramach sieci ma zostać wypracowany konsensus dotyczący miopii?
Obecnie prowadzimy dwa projekty badawcze, które po części mają odpowiedzieć na to pytanie. W zeszłym roku w „The Lancet” ukazała się nasza metaanaliza na temat występowania krótkowzroczności w Europie, która przyniosła dość nieoczekiwane wyniki. Wykazała ona nie do końca dla nas zrozumiałe duże różnice pomiędzy krajami europejskimi. Na przykład oszacowano, że krótkowzroczność dotyczy 12% mieszkańców Finlandii, tymczasem w Niemczech czy w Szwecji nawet 40%. Średnia europejska wynosi 23%, co oznacza, że na naszym kontynencie to wciąż znacznie mniejszy problem okulistyczny niż w Azji, zwłaszcza w Chinach. Pierwszy wniosek, który wynika z naszej metaanalizy: jak dotąd nie mamy powodu do większych zmartwień, ponieważ wzór rozwoju krótkowzroczności w Europie jest jednak inny niż w Azji.
Jednak predykcje budzą pewien niepokój, bo w ciągu kolejnych 25 lat problem ma dotyczyć nawet połowy populacji.
Tak, ale te predykcje odnoszą się głównie do Azji. Praca Briana Holdena powstała przed blisko 10 laty i pozwalała tworzyć prognozy na podstawie przede wszystkim danych azjatyckich. Dlatego nasza metaanaliza ma tak istotne znaczenie. Ulegamy pewnemu błędowi poznawczemu, bo 95% wszystkich wyników badań poświęconych krótkowzroczności pochodzi z Azji. Dotyczy to epidemiologii, prognoz czy nowych technik leczenia. Siłą rzeczy niektóre problemy mają charakter uniwersalny, ale nie możemy bezkrytycznie przenosić wszystkich danych z Azji na Europę. Wyraźnie widzimy, że model progresji występowania miopii w Europie kompletnie odbiega od tego w Azji. To samo dotyczy rozmaitych form terapii, których skuteczność okazuje się inna u rasy żółtej i rasy kaukaskiej, co łączy się z pewną podatnością etniczną. Trzeba zatem podkreślić, że estymacje wynikające ze wspomnianej pracy Holdena nie znajdują dziś potwierdzenia w kontekście Europy.
Czyli nie spełnił się czarny scenariusz sprzed dekady?
Czas weryfikuje pewne założenia, bo ukazują się coraz to nowe badania, które przynoszą rozstrzygnięcia: potwierdzają jakieś założenie albo je negują. Dzisiaj wiemy więcej niż 10 lat temu, a zgodnie z tą wiedzą krótkowzroczność występuje rzadziej, niż przewidywano.
Pozostaje drugie pytanie: czy wzrasta odsetek osób krótkowzrocznych?
Owszem. Dane sprzed 10 i 20 lat pokazują wyraźny wzrost. W Europie nie musimy bić na alarm, ale trzeba obserwować ten trend. Niestety wiele wcześniejszych badań epidemiologicznych przeprowadzono ze słabą metodologią, a to oznacza, że wyniki obarczone były błędami. Przyjęliśmy zatem, że jednym z celów naszej sieci jest pokazywanie, w jaki sposób zaprojektować i przeprowadzić badanie, tak by dostarczało solidnych dowodów. Moim zdaniem przyniesie to większy pożytek niż straszenie ludzi dramatyczną perspektywą niepohamowanego rozwoju krótkowzroczności.
Czy mamy jakiś wpływ na spowolnienie tego wzrostu?
Dysponujemy tanimi metodami interwencyjnymi o sprawdzonej skuteczności. Jedną z nich jest spędzanie przez dzieci więcej czasu na dworze. Wpływ światła słonecznego na hamowanie rozwoju krótkowzroczności potwierdziły badania i nie ma co do tego żadnych wątpliwości. To metoda tania, nieinwazyjna, całkowicie naturalna i bez efektów ubocznych. Oczywiście światło słoneczne niesie ze sobą pewne ryzyka, ale przecież dziecko nie musi spędzać czas na zewnątrz bez żadnej ochrony. Latem, przy dużej ekspozycji na słońce, niezbędne są czapka i filtry chroniące skórę.
Czy istnieją potencjalne wyjaśnienia dla różnic epidemiologii krótkowzroczności między np. Niemcami a Finlandią?
Słuszne pytanie. Próbie znalezienia odpowiedzi na to pytanie poświęciliśmy jedno z naszych dwóch dużych badań. Zastanawialiśmy się, czy na występowanie krótkowzroczności mają wpływ modele edukacyjne w poszczególnych krajach. Istotny czynnik stanowi np. wiek rozpoczęcia nauki oraz intensywność edukacji szkolnej. Wiemy, że systemy edukacji w poszczególnych krajach Europy znacznie się różnią. Zebraliśmy dane ze wszystkich krajów reprezentowanych w naszej grupie i obecnie trwa ich analiza. Nie chcę przeceniać znaczenia naszego badania, ale należy zweryfikować tę kwestię. Jeśli uzyskamy negatywną odpowiedź, czyli że edukacja nie ma wpływu na epidemiologię krótkowzroczności, będziemy musieli poszukać innych przyczyn. Od czegoś musimy jednak zacząć, najlepiej wykorzystując potencjał naszej grupy i tropy już istniejące.
