Naukowy potencjał miopii
04.05.2026
Jerzy Dziekoński
Kurier MP
Wspomniał Pan o dwóch dużych badaniach – czego dotyczy drugie?
Chodzi o podejście lekarzy i optometrystów do krótkowzroczności. Staramy się zebrać wiedzę na temat tego, jak w różnych krajach Europy wygląda diagnostyka, sposób oceny progresji, stosowane leczenie, zmiany w leczeniu i rozmowy z rodzicami. Chcemy ustalić różnice i wspólne elementy w poszczególnych systemach. Na tej podstawie zamierzamy stworzyć europejskie zalecenia dotyczące postępowania z krótkowzrocznością.
Ciekawi mnie, jaka byłaby reakcja decydentów, gdyby się okazało, że wczesna i intensywna edukacja wpływa na wzrost występowania krótkowzroczności.
To nie jest wydumany temat, bo na pewno dotyczy on Chin, Singapuru, Korei Południowej czy Japonii. We wszystkich tych krajach udowodniono, że znaczenie mają wiek rozpoczęcia edukacji, liczba lat spędzonych w szkole, a także intensywność nauki. W Chinach dzieci zaczynają naukę pisania i czytania już w przedszkolu. Uczniowie mają ogrom zajęć i są przeciążeni obowiązkami. W Europie mówimy o wyścigu szczurów, w Azji mówi się o presji edukacyjnej. Chiny stały się krajem, w którym panuje ogromna konkurencja społeczna; wybór szkoły i dodatkowe zajęcia determinują przyszłość dziecka już na starcie. Bo od wyników uzyskanych w szkole podstawowej zależy przyjęcie do szkoły średniej, a później wybór uczelni. Na każdym etapie dzieci odczuwają ogromną presję i pozostaje im bardzo niewiele czasu wolnego. Tymczasem w Europie coraz wyraźniej obserwuje się odwrotny trend – odchodzenia od obciążania dzieci. Przecież nadmierna presja edukacyjna nie tylko oznacza problemy ze wzrokiem, ale także może wyzwalać duże napięcia psychiczne.
Edukacja wymusza pracę do bliży przez wiele godzin, tym bardziej że i w szkole uczniowie coraz częściej pracują z ekranami.
Drugi czynnik, poza edukacją, którego nie potrafimy tak łatwo zbadać, to ilość czasu spędzanego przez dzieci przed ekranami. To bardzo ciekawe zagadnienie. Muszę powiedzieć, że przeraża mnie bezkrytyczne podejście rodziców do dawania dzieciom telefonów komórkowych i de facto uzależniania ich. O ile zdecydowana większość dzieci w wieku przedszkolnym wciąż nie posiada telefonu, o tyle w szkole mają je już wszystkie. Nie znaczy to jednak, że małe dzieci nie używają telefonów. Chcąc zyskać wolny czas dla siebie, dorośli „przekupują” dzieci telefonami. Musimy zastanowić się, jak z tym walczyć.
Australijczycy próbują tego, ograniczając dostęp do mediów społecznościowych do osiągnięcia 16. roku życia, a bez dostępu do social mediów telefon traci dla dziecka na atrakcyjności.
Myślę, że obrano dobry kierunek. Obawiam się, że to ostatni dzwonek na wprowadzenie zmian. Uzależnienie młodych ludzi od telefonów przybrało już takie rozmiary, że śmiem powątpiewać, czy uda się takie ograniczenia skutecznie wdrożyć. Rodzice są bezkrytyczni, a zarazem bezbronni i nie do końca zdają sobie sprawę z konsekwencji nadużywania telefonów. W związku z tym mam drugą radę: jako lekarze powinniśmy uświadamiać rodzicom, jaki wpływ ma korzystanie z mediów społecznościowych na zdrowie dzieci. Zatem oprócz spędzania czasu na świeżym powietrzu możemy zalecić zdecydowane ograniczenie korzystania z telefonu, a do czwartego, piątego roku życia kompletnego wyeliminowania telefonów komórkowych z życia dziecka.
Naturalnie trzeba jeszcze wymienić zalecenia dotyczące higieny pracy wzrokowej. W dobie AI higiena wydaje się być pojęciem z lamusa, ale pewne proste zasady, znane już w XIX wieku, a zlekceważone w wieku XX, odzyskują swoje znaczenie. W wypadku pracy wzrokowej niezwykle istotne wagę ma oświetlenie, ponieważ od niego zależy odległość czytanego tekstu. Ten związek udowodniono w licznych badaniach: im bliżej oczu dziecko trzyma tekst, tym gorzej. Uważa się, że bezpieczna odległość to minimum 30 cm. Powinni zwracać na to uwagę nauczyciele i edukować rodziców. Jeżeli zapewni się odpowiednie warunki światła sztucznego, to w naturalny sposób możemy czytać z większej odległości, w przeciwnym razie przybliżamy tekst do oczu. W Argentynie, ale też w Chinach, przeprowadzono badania dotyczące dostępu uczniów do światła słonecznego. Uczniowie siedzący bliżej okien pracują przy lepszym oświetleniu, co jest poniekąd niesprawiedliwe. Należy zadbać, by wszystkie dzieci miały w miarę podobny dostęp do światła. Oczywiście nie da się umieścić okien w każdej ścianie klasy, ale warto pomyśleć o odpowiednio zaprojektowanym oświetleniu. W ogóle warto podkreślić, że szkoła odgrywa bardzo ważną rolę w procesie hamowania krótkowzroczności.
Od listopada do marca uczniowie nie mogą po powrocie do domu wyjść na zewnątrz, bo wcześnie zapada zmrok. Zajęcia w szkole czy w przedszkolu to jedyna okazja, by skorzystać ze światła dziennego. W Chinach to już standard; wprowadzono obowiązek spędzania w szkole dwóch godzin na dworze. Niektóre lekcje muszą się odbywać na świeżym powietrzu.
Należy też wspomnieć o badaniach przesiewowych wad wzroku w szkołach. Mam nadzieję, że będziemy je przeprowadzać również w Polsce. Na razie nasza fundacja realizuje takie badania, gdzie można. Nasze doświadczenia pokazują, że warto to robić, ponieważ u około 20% dzieci, które nie mają objawów, wychwytujemy zaburzenia stosunkowo łatwe do leczenia czy korygowania.
Na koniec pytanie, które powinienem zadać na początku: skąd wziął się pomysł utworzenia European Myopia Network?
Ja na niego wpadłem i próbowałem wdrożyć w życie przed pandemią. Pierwszą minisieć powołano do życia w 2018 roku, ale niedługo później rozpadła się w związku z COVID-19. Zmieniły się priorytety, ograniczano kontakty i nie było wiadomo, w jakim kierunku potoczą się sprawy. Dzisiaj stwierdzam, że inicjatywa w 2018 roku była przedwczesna, a mówienie o krótkowzroczności w Europie miało charakter pionierski. Nie udało się znaleźć zbyt wielu osób, które dostrzegłyby potencjał naukowy tego tematu. W ciągu ośmiu lat mnóstwo się zmieniło. Dziś wiele osób dostrzega korzyści wynikające z naszej działalności. Prowadzimy wiele projektów edukacyjnych. Założyliśmy, że raz w miesiącu będziemy publikować materiały edukacyjne w „The Ophthalmologist”. Dzięki temu dotrzemy z nowymi informacjami na temat krótkowzroczności do szerokiego grona lekarzy.
Rozmawiał Jerzy Dziekoński
